# 27
Mimo wszelkich przeciwności jedziemy jutro do Krakowa. Mam nadzieję, że cienki nie rozkraczy się w połowie drogi, wichura nie zerwie nam namiotu, a deszcz go nie zaleje, że nie zapomnę jakiejś najważniejszej rzeczy - tak jak do Kudowy w styczniu (pieniędzy), i że wrócimy obie całe, zdrowe, i w szczęśliwości wielkiej dalej żywot swój toczyć będziem.
Tak mi dopomoż blog.

1 komentarz:
Zostały jeszcze tornada, trzęsienia ziemi, plagi, komety i kosmici... ;P ale coś mi mówi, że i tak będziecie się dobrze bawić - czego gorąco życzę :)
Prześlij komentarz